VTX 1300 – Rolling Stones

VTX-1300 to pierwszy, poważny ukłon Japończyków w stronę amerykańskiej myśli technicznej – przynajmniej w kategorii cruiser. Motocykl narodził się w umysłach projektantów z oddziału Hondy działającego w Marysville – stan Ohio.

Ujmując rzecz najkrócej model 1300 to tańsza – dedykowana przede wszystkim europejskim rynkom – alternatywa dla doskonalej konstrukcyjnie, ale drogiej pojemności 1800. Pomimo, że nowa wersja została poważnie odchudzona, a nawet zubożona, nie oznacza wcale, że motocykl zatracił charakter, wprost przeciwnie.

Aby dostosować napęd do wymaganych parametrów zredukowano średnicę cylindra oraz skok tłoka. Zrezygnowano także z zasilania układem wtryskowym na rzecz podciśnieniowego gaźnika i… to właściwie zamyka listę ingerencji w zespół napędowy. Dynamika i zakres prędkości maksymalnych tego 320-kilogramowego potwora nie ucierpiały na tych zabiegach nic a nic.

Motocykl charakteryzuje się świetnym przyspieszeniem, zaskakującą elastycznością – zwłaszcza podczas jazdy na piątym biegu – oraz bez problemu rozpędza się do szybkości blisko 180km/h.

Prowadzi się również doskonale. Stabilna, zrównoważona trakcja tak samo bezproblemowa podczas pokonywania długich prostych dystansów co ostrych winkli.

To tak naprawdę mój pierwszy, poważny motocykl. W okresie szkoły średniej przez równe dwa lata – w mróz, deszcz, śnieżyce – pomykałem dzielnie swoją MZ ETZ150. To był czas zdobywania szlifów i doświadczeń motocyklowych. Pierwsze wyścigi, jazdy na tylnym kole, próby nowych technik jazdy. Kolejno klasyczny, polski standard – praca, rodzina i motocyklowa abstynencja. Jednak pasja wciąż żyła, choć zapadła w śpiączkę. Budziła się na dźwięk silnika, zapach spalin, błysk chromu ukradkiem podglądanych cudzesów. W końcu zmartwychwstanie – po nerwowych i niecierpliwych poszukiwaniach nabyłem Yamahę Drag Star 650ccm. Fajny motocykl, mam mnóstwo miłych wspomnień związanych z eksploatacją, zero negatywów. Jednostka bezawaryjna, ekonomiczna i... idealna do spacerów. Jednak proporcjonalnie do przejechanych kilometrów odżywały wszystkie moje fascynacje, budziły się uzależnione od adrenaliny demony szybkości... Tym razem szukałem czegoś idealnie pod siebie. Spokojnie, bez ciśnienia wertowałem internet i branżowe media motocyklowe – po prostu systematycznie polowałem na okazję. Wreszcie trafiłem - kto szuka... ten jeździ tym czym chce. Motocykl znałem z wcześniejszych publikacji w Chopper Magazin – charakterystyczne malowanie – jednak nieodwołaną decyzję o zakupie podjąłem po pierwszej przymiarce. Wstępna ocena była zdecydowanie pozytywna. Tak naprawdę w VTX-1300 trudno przyczepić się do czegokolwiek. To zgrabny motocykl, oferujący wręcz komfortowe warunki podróżowania do tego ze zdecydowanie sportowym zacięciem. Wiele osób twierdzi, że idealna szybkość przelotowa dla tego modelu zawiera się pomiędzy 80-100km/h. Absolutnie się nie zgadzam. W mojej ocenie Honda VTX-1300 wprost uwielbia ostrzejszą, dynamiczną jazdę i szybkie przyspieszenia. Świetnie zachowuje się w zakrętach i to w pełnym zakresie prędkości. Przy tym wszystkim to elegancki, świetnie wykonany motocykl z wieloma funkcjonalnymi rozwiązaniami. Wygodne kanapy, podesty nożne, dwuramienna dźwignia zmiany biegów, bardzo dobrze zestrojone zawieszenie. Szeroka kierownica, szprychowane koła i konsola umieszczona na zbiorniku dodają posmaku klasycznej dekadencji.

 

właściciel: Damian „Dachu” Dubaj – Old Wings
malowanie: JPJ-Aerograf – Joanna Pernet-Jakubowska.

Udostępnij