Street Minions

Kolejny motocykl wykonany na bazie starego, poczciwego Suzuki GS1000 – tym razem rocznik 1982. Według pierwotnego projektu zamierzaliśmy zbudować scramblera, jednak dość spore nasycenie rynku konstrukcjami scramb & cafe spowodowało małą korektę planów i w ten sposób warsztat opuścił street-tracker w wersji autorskiej made by GMX-Extreme.

Nie tolerujemy działań szablonowych. Każdy nasz projekt musi posiadać ów przysłowiowy pazur, coś niezaprzeczalnie własnego, nieporównywalnego i odmiennego od innych konstrukcji motocyklowych. Street Minions również został podporządkowany obowiązującym procedurom. Na wstępie przegląd gratów zalegających warsztatowe zaplecze. Co można wykorzystać, przerobić, dostosować, a co trzeba zbudować od podstaw.
Harmonogram zabiegów standardowy. Po wstępnej diagnozie na stół trafia rama, która zostaje pocięta i poskładana od nowa – w efekcie uzyskujemy całkowicie odmienny kształt.
Kiedy łapiemy ten właściwy zarys trzeba zdefiniować bryłę motocykla dobierając odpowiedni kształt zbiornika. Ta operacja zajmuje nam trochę czasu, przymierzamy przynajmniej dziesięć wzorów, w końcu decydujemy się wpakować klasycznego Sportstera. Może nie do końca klasycznego, ponieważ gwoli tradycji bak również zawiera bliższą znajomości ze szlifierką (zużyły się trzy tarcze) oraz spawarką.

W podobnej atmosferze przebiegały narodziny drugiego, jakże istotnego elementu motocykla – mianowicie zadupka. Tutaj praca zajęła nam zaledwie jeden wieczór, za to forma pierwotna od finalnej różniły się diametralnie… jakoś tak mamy, że ciągle tworzymy elementy całkowicie odmienne od zaplanowanych. To się podobno nazywa twórcza ekspresja… nawet ładnie.

Oczywiście zmieniliśmy również wszystkie istotne elementy odpowiedzialne za charakterystykę trakcji.

Zawieszenie – zdecydowaliśmy się zastosować możliwie najlepsze, pozwalające bezpiecznie uprawiać ostre, sportowe harce. Przód to amory z GSX-R, tylny zawias zaadaptowaliśmy z R-6.
Oczywiście motocykl otrzymał nowe, sportowe obręcze, a także wskoczył w nowe kapcie. Różnicę na „duże plus”można poczuć już po pokonaniu kilku pierwszych zakrętów. Przy okazji na samej zamianie zawieszenia zmniejszyliśmy wagę motocykla o dziewięć kilogramów!
Elektryka – zredukowana do bezwzględnego minimum. Osobiście uważam, że nic tak nie szpeci konstrukcji motocykla, jak nadmiar okablowania. Elektryka w Minions została wykonana tak, by mogły funkcjonować jedynie niezbędne elementy instalacji. Wszystko zostało zgrabnie upchnięte w zadupu i w kierownicy.
Podstawowe sety oraz błotniki wykonała na zamówienie zaprzyjaźniona marka KOLEC76CUSTOMS.
Malowanie – ta część przebudowy wiąże się z największym natężeniem dyskusji, sporów i dywagacji. Pomysłów było wiele, ale żaden tak naprawdę nie uderzał w serce. Olśnienie przyszło niespodziewanie i nagle, podczas wspólnego wraz z synami oglądania bajek. Na ekranie właśnie rządziły Minionki… niespodziewanie dla samego siebie pomyślałem – a dlaczego by nie?
Z dużymi obawami i sporą dozą niepewności przekazywałem swoje pomysły człowiekowi, który maluje nam wszystkie motocykle. Obawy okazały się płonne. W chorej wyobraźni Malarzyny już rodziła się finalna koncepcja… w tym miejscu chapeau bas i głęboki ukłon w stronę talentu Szymona Chwalisza, bo to właśnie On przeniósł moje zmutowane wizje na blachy motocykla.
Jak zawsze praca Szymona okazała się nienaganna, wręcz doskonała. Motocykl został doceniony na tegorocznych Wrocławskich Mistrzostwach Motocykli CUSTOM 2016 i uhonorowany pierwszym miejscem w kategorii Best Painting (dzięki Szymon!).

Podsumowanie:

Kolejna produkcja w customerskim CV, kolejne doświadczenie w pracy zespołowej, kolejny wspólnie pokonany etap. W tym wszystkim wielka, niewymierna wartość – doskonała zabawa w gronie sprawdzonych przyjaciół.

Autor składa podziękowania za kolejny wspólny sukces dla: Szymona Chwalisza, Grześka, Marcina, Krzyśka oraz Radzia.

Karol Pałka

Udostępnij