Romans z klasyką – Suzuki GSX550

Suzuki GSX550 ef – rocznik 1986

Ten motocykl to kompletnie nie moja bajka, przynajmniej tak mi się wydawało jeszcze do niedawna.

Trafiony podczas „rutynowego” przeglądu portali ogłoszeniowych miał trafić pod nóż, jako baza na wydumkę w klimatach coffi względnie scrambler…. jakimś(szczęśliwym) trafem, nie wyszło.

Po zakupie przestał prawie trzy lata, w warsztacie u zaprzyjaźnionego mechanika. Żeby było śmieszniej z automatu, trafiła na drugi warsztat, na korektę mocno zaskakującej diagnozy – trudno trafić motocykl w tym wieku, z silnikiem w tak doskonałej kondycji.

Przyznam ,że tego się nie spodziewałem – skoro wszystko jest w nienagannym stanie to… żal ciąć!

 

W ten sposób GSX kupił sobie drugie życie. Pomimo iż sam należę do kategorii „zdecydowanie retro”, postanowiłem reanimować pierwszego w życiu klasyka.

Od strony mechanicznej maszyna nie wymagała żadnej, najmniejszej nawet ingerencji. W ramach zabiegów serwisowych wymienione zostały płyny, uszczelnienia oraz ogumienie – po kilku dniach Suzuki zameldowała pełną gotowość do współpracy.

Estetyka.

Pojazd kupiłem upstrzony zupełnie przypadkowymi, kolorowymi naklejkami, emanujący beznadziejną tandetą. Owiewka zniszczona, z popękaną fakturą i licznymi odłupaniami. Siedzenie z przetartymi szwami, liczna uszkodzenia powłoki lakierniczej.

Aby cokolwiek poprawić na pierwszy strzał polerka. Wbrew pozorom nie było tak źle, większość pamiątek przeszłości udało się wyeliminować niewielkim nakładem pracy.

Nowe naklejki (zestaw ogólny) dedykowane modelowi praktycznie niedostępne, ale damy radę.

Po gruntownej kąpieli i kosmetyce lakierniczej GSX zaczął przypominać motocykl.

Przede mną:

– gruntowna odbudowa owiewki – spawanie plastików i uzupełnienie braków faktury materiału,

– kompleksowe odnowienie powłok lakierniczych,

– zamówienie oryginalnych logotypów (naklejek)

– renowacja powłok skórzanych.

Oczywiście pełen zakres prac zostanie zrealizowany po sezonie 2019, przecież w okresie wiosna/lato szkoda każdej wolnej chwili.

Spostrzeżenia.

Zdecydowanie zbyt wcześnie na jakiekolwiek wiążące opinie. Motocyklem przejechałem zaledwie około 250 kilometrów. Z uwagi na fakt, że powyższy dystans możemy zakwalifikować zaledwie jako etap „gry wstępnej” pozwolę sobie na kilka początkowych uwag.

Przyspieszenie – jak na klasę 500ccm – w pełni zadowalające, podobnie jak zakres oferowanych prędkości. Hamulce efektywne, dobrze zestrojone z masą motocykla pozwalają czuć się pewnie i bezpiecznie. Zwrotny, dobrze wyważony, zdecydowanie posłuszny.

Być może to efekt pierwszego kontaktu (od bardzo dawna) z rzędową czterocylindrówką, ale mam wrażenie, że w zakresie niższych prędkości silnik mocno się grzeje. Bez paniki, nie zakładam niczego złego, raczej taka jego uroda – trzeba polubić.

Niewątpliwie „Sucz” zagości w garażu na dłużej. Zamysł wymaga jeszcze drobnych dopracowań, nie mniej od dawna szwenda się za mną pomysł objechania Europy klasykiem.

Dane techniczne

Silnik i przeniesienie napędu

Pojemność skokowa

572 ccm

Typ silnika

Rzędowy czterocylindrowy, czterosuwowy

Moc maksymalna

64.00 KM (46.7 kW)) przy 10000 RPM

Stopień sprężania

10.0:1

Średnica cylindra x skok tłoka

60.0 x 50.6 mm

Liczba zaworów na cylinder

4

Układ rozrządu

DOHC

System chłodzenia

Powietrze

Skrzynia biegów

6 biegowa

Wtórne przeniesienie napędu

Łańcuch

Waga motocykla gotowego do jazdy

220.0 kg (485.0 pounds)

Podwozie

Opona przednia

100/90-16

Opona tylna

110/90-18

Hamulec przedni

Dwutarczowy

Hamulec tylni

Jednotarczowy

Prędkość maksymalna

194.0 km/h (120.5 mph)

Pojemność zbiornika paliwa

18.0 litry

Udostępnij