MOTOCYKL JAK FERRARI- czyli jak stałem się właścicielem CR&S DUU

No nareszcie jest. Dzwonię do Staszka i mówię: Dzisiaj jest sobota, więc spotkanie naszych bikersów. Spotykamy się u mnie o godzinie 19:00. Jak ktoś się spóźni to nie będzie miał możliwości zachwycić się odgłosami, jakie wydaje mój nowy nabytek.

Pomimo nalegań nie zdradziłem o co chodzi. Jak przystało na porządnych motocyklistów, równo o 19:00 wszyscy zdecydowani podyskutować przy piwie zostali dostarczeni na miejsce.  Wśród emocji króluje ciekawość. Można ją poczuć wręcz fizycznie, wszystko nią ocieka. Każdy nagabuje, pyta, domaga się informacji… pomimo dużego napięcia postanawiam dozować emocje. Wchodzimy do garażu, w tle mojego starego motocykla stoi „coś” szczelnie otulone plandeką. Konsternacja granicząca z bezgranicznym zdziwieniem. Najpierw wspomożemy się browarkiem, a wtedy nastąpi uroczysta prezentacja – stwierdzam nieubłaganie. Dzisiaj przyznaję uczciwie, że wybieg z piwnym wstępem miał jeden ściśle określony cel: wyeliminowanie możliwości przetestowania mojego cudeńka, jak do tej pory jedynego w Polsce motocykla CR&S.  Myślę, że już teraz nikogo nie dziwi moje tytułowe porównanie motocykla z legendarną marką Ferrari. Nie będę chyba odosobniony w osądach uznając, że właśnie CR&S wśród motocykli jest odpowiednikiem samochodów z logotypem konika na masce.

Wszystkiemu „winien” Internet. Podczas standardowego wertowania stron, przypadkiem natrafiłem na zdjęcia tej jednostki. Różnorodność dostępnych kolorów, a także dodatków umożliwiających nieograniczoną, wręcz personalizację, sprawiły, że zwyczajnie zachwyciłem się modelem DUU. To nie motocykl, to mobilne i wściekle agresywne dzieło sztuki. Na żywo po raz pierwszy zetknąłem się z motocyklem podczas tegorocznej edycji Verva Street Racing. Był dostępny na stoisku firmowym Dzierżoniowskiego K+K Kwiecień Motocykle. Powiem tak, trudno było mi oderwać się od tego cacka. Po drobiazgowych oględzinach wspartych fachowym i profesjonalnym doradztwem (duże podziękowania dla wystawcy K+K Kwiecień Motocykle) zapadła nieodwołalna decyzja: KUPUJĘ! Zabieg okazał się – delikatnie mówiąc – bardziej skomplikowany. Motocykl nietuzinkowy, dostępny wyłącznie na zamówienie. Uwzględniając zastraszające oblężenie stoiska, na dogranie szczegółów transakcji umówiłem się w siedzibie firmy. W między czasie, korzystając z pośrednictwa z konfiguratora dostępnego na stronie www.crs.motocykle.pl, wybrałem opcję oraz rodzaj wyposażenia pojazdu. Byłem gotowy.

Stylistyka tego motocykla najzwyczajniej powala z nóg. Nic dziwnego, wszyscy zaznajomieni ze standardami włoskich projektantów, doskonale wiedzą, co mam na myśli. Motocykle wychodzące spod ręki Włochów w moim odczuciu nie znajdują odpowiedników. Różnorodność rozwiązań i dodatków nie tylko zaskakuje, ale pozwala na dowolne spersonalizowanie maszyny, stworzenie niepowtarzalnego motocykla marzeń. Przy odrobinie twórczej wyobraźni możemy być nieomal pewni, że nie spotkamy drugiego, takiego samego motocykla. Jeżeli chodzi o kolorystykę pojazdu – wiem, że brzmi to niewiarygodnie – ale nie napotkamy żadnych ograniczeń. Dobrym przykładem możliwości jest kompozycja ramy, będącej równocześnie zbiornikiem paliwa. Zakładając jako wyjściową barwę szarą, możemy swobodnie rozdysponować każdy inny zamiennik. Począwszy od polerowania na wysoki połysk, po dowolny odcień barwny, dodatkowo na życzenie zdobiony grafiką. Wisienką na torcie jest wlew paliwa inspirowany rozwiązaniem z Astona Martina DBR. Podobna swoboda w kreowaniu designu kół. Aby zapewnić możliwe największą swobodę projektowania, zastosowano trzyczęściowe obręcze modułowe, skręcane śrubami. Rozwiązanie umożliwia zastosowanie różnobarwnych obręczy oraz piast. Dodatkowym atutem designerskim są surowe w formie właśnie połączenia śrubowe.

Waleczne serce – również w przypadku silnika projektanci zadbali o wyjątkowy i niepowtarzalny charakter. Jednostka napędowa została wyprodukowana przez amerykańska firmę S&S specjalnie – i wyłącznie – na wyposażenie motocykla CR&S DUU. Design napędu podporządkowano w całości wyobraźni klienta, motor może być oddany w wersji polerowane,j względnie pokrytej dowolnie wybranym lakierem.

Ale nie tylko stylistyka wyróżnia tego widlaka. Silnik S&S w wersji X-Wedge 117 to jedyny dwucylindrowiec dysponujący momentem 148Nm w zakresie obrotów 2500-4500 na minutę. Przy średnicy tłoka 104,8mm oraz skoku 111,1mm brzmienie tego silnika nie znajduje porównania. Wydech obwarowany normami Euro-3 daje się bez większego problemu przerobić na pusty – pomyślano o wszystkim. Na wiosnę jestem umówiony na dokonanie modyfikacji wydechu w moim motocykl. Co ciekawe firma K+K Kwiecień Motocykle, oferuje wykonanie przeróbki za free, w ramach standardowej obsługi. Również darmowej wymianie przez okres roku – w dwuletnim cyklu gwarancyjnym – podlegają opony i klocki hamulcowe… Panowie, nie dałoby się jeszcze pokombinować z paliwem?

Ten motocykl ma wszystkie cechy rasowego cafe racera. Dwulitrowy silnik sprzężono z sześciostopniową skrzynią Bakera oraz wyposażono w profesjonalne radialne ogumienie. Niewiarygodnie niska masa własna – 245kg – gwarantuje imponujące przyspieszenia i znakomitą trakcję. Podobnie w przypadku zakresu dostępnym prędkości, dodam tylko, że 200km na budziku możemy wyświetlić niemal natychmiast po zapięciu czwartego biegu… a w rezerwie oczekują jeszcze dwa. CS&S DUU świetnie sprawdza się również w zakrętach. Podczas jazdy ma się wrażenie, że po prostu został zaprojektowany do połykania krętych, alpejskich serpentyn.

Jeżeli szukacie motocykla wyjątkowego, niepowtarzalnego i ze sportowym charakterem – lepiej nie możecie trafić. Wszystkich zainteresowanych szczegółami włosko-amerykańskiej fuzji odsyłam na stronę www.crs.motocykle.pl

Leon

Udostępnij