Cafe Terror

Motocykl został zbudowany w Custom Operational Group – niewielkim garażu zlokalizowanym na warszawskiej Woli. COG to marka stworzona od podstaw przez Piotra, zawodowego żołnierza, który po godzinach służby bez reszty oddaje się swojej największej pasji – projektowaniu i budowie motocykli. Na marginesie warto również przypomnieć, że Piotr jest autorem pierwszego polskiego forum internetowego, w całości poświęconego przebudowie jednośladów www.bobber.pl  

Jako bazę wyjściową dla opisywanego projektu wykorzystano starą, poczciwą Yamahę XJ 600 z roku 1986. Jednostka bezwzględnie kultowa w kręgach motocyklowych konstruktorów i z powodzeniem wykorzystana w setkach przeróżnych wariacji twórczych wciąż pozostawia spory margines dla wyobraźni.

Szczęśliwie motocykl silnikowo był w nienagannej kondycji, czego niestety nie można powiedzieć o stronie estetycznej, ale ponieważ XJ-ta była przeznaczona „pod nóż” były to wyjątkowo korzystne proporcje.

Pierwszy etap to klasyczny demontaż wszystkiego co zbędne, czyli ogołocenie maszyny ze wszystkich elementów podtrzymujących jej podstawowe funkcje życiowe. Kilka godzin spędzonych w skupieniu nad sporą gromadką piwnych czteropaków to również standardowy rytuał  pozwalający stworzyć niemalże idealny projekt – co najdziwniejsze, bezbłędnie sprawdza się w praktyce. Później pozostaje już tylko twórcza improwizacja (w ostateczności kolejne czteropaki).

Hasło przewodnie projektu było nader oczywiste: możliwie najprościej, zdecydowanie nisko i zajebiście agresywnie – typowy Muscle Bike, który ma wzbudzać respekt.

Do wyrzeźbienia finalnej wersji Cafe Terror w dużej mierze przyczynili się stali użytkownicy wspomnianego wyżej forum – ogromne podziękowania Panowie!

Na pierwszy ogień do kosza trafia filtr powietrza oraz połowa „zbędnej” elektryki. Fabryczna górna   półka zostaje zastąpiona autorskim gadżetem wyciętym razem z mocowaniem licznika na CNC. Kierownicę, filtr powietrza oraz wydechy zostały zamówione w Dziupli z Augustowa. Wszystkim, którzy nie znają firmy gorąco polecam produkty. Fachowe, ręczne rzemiosło bezwzględnie dystansujące katalogową masówkę. Każdy element rzecz jasna wykonany z wysokogatunkowej kwasówki.

Kolejny etap to „łapanie linii”. Zbiornik z Kawasaki KZ idealnie wydłuża bryłę pojazdu. Jest super,    ale co dalej? Od kilku lat po garażu nieskrępowanie wędrował zbiornik z motoroweru Wierchowina, ukraińskiego „hitu” technicznego z lat 80-tych. Kilka przymiarek, konkretne cięcie, poszerzenie i… potworek przepoczwarzył się w całkiem zmysłowy zadupek precyzyjnie wpisujący się w krzywizny zbiornika paliwa.

W trakcie prac konstrukcyjnych postawiliśmy motocykl na nowym ogumieniu. Laczki Dunlop K360 wprowadziły tak pożądany agresywny akcent. Skoro XJ zasłużył na nowe obuwie nie wypada, aby pracował na starym napędzie. W ten sposób maszyna pozyskała nowiutkie przekazanie napędu w bezwstydnie złotym odcieniu. Jest klimat. Przednia lampa – zaadaptowana z rosyjskiego wozu bojowego – jedynie podkreśliła niepowtarzalny i agresywny charakter Cafe Terror.

Zakończenie prac nad stroną stylistyczną tylko pozornie zamyka etap przebudowy. Przed nami zadanie najtrudniejsze – zamaskować i upchnąć „gdzieś” wszelkie nieestetyczne, aczkolwiek niezbędne detale. Pomimo, że usunęliśmy naprawdę sporo elementów instalacji elektrycznej, wciąż trzeba było znaleźć miejsce dla pokaźnej wiązki przewodów, a także przekaźników, bezpieczników i akumulatora. Podobno najprostsze rozwiązania okazują się najlepszymi rozwiązaniami. Potwierdziło się to również w naszym przypadku. Metalowa puszka wkomponowana w przestrzeń pod siedzeniem okazała się idealnym miejscem na naszą elektrownię. Przed nami nowe wcielenie poczciwej i niezawodnej XJ600.

Po precyzyjnych oględzinach, wielu dyskusjach, sporach i kilku drobnych poprawkach Cafe Terror otrzymuje autoryzację ostateczną i… zostaje ponownie rozebrany, czas na profesjonalny makijaż.

Wszystkie elementy otrzymują nowy lakier, względnie zostają poddane gruntownej renowacji lakierniczej.

W pierwszej wersji maszyna zostaje pokryta lakierem w odcieniu szarym, niestety wybór okazuje się chybiony. Ciekawy design maszyny prezentuje się ponuro i bezpłciowo… tandeta.

Ponownie z pomocą przychodzą koledzy z forum bobber.pl. Pada propozycja, która okazuje się strzałem w przysłowiową dychę – oryginalne malowanie Yamahy z okresu świetności XJ600.

Maszyna prezentuje się doskonale. Wzbudza spore zainteresowanie a zakres i poziom wykonanych prac spotyka się z uznaniem.

Chrapliwy pomruk cygar „4w4” i mroczna forma maszyny ostrzegają, że zbliża się zło w najczystszej postaci… właśnie takie było zamierzenie początkowe autora projektu.

Udostępnij